Nic szczególnie oryginalnego - po prostu jak każda mama chcę zachować ślad po tym, co za chwilę będzie już tylko wspomnieniem. Pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, krok, płacz, radość i smutek, sukces i porażka małej dziewczynki, która pojawiła się w naszym życiu 17 maja 2010. WYSTĘPUJĄ: skaHanka czyli danie główne, ABS - Adam Brat Starszy, tata Piotrek, mama - ta oto ja, oraz nasi Bliscy i Przyjaciele
Tagi
RSS
niedziela, 29 maja 2011

Dziękujemy wujkowi Pawłowi za jajecznicę, spacer, przewalanki po trawie i gotowość na jeszcze :)

21:12, skahanka2010
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 maja 2011

... stało się" powiedział do mnie pewnego dnia Tata skaHanki telefonując z rana. A co się stało? 

15:38, skahanka2010
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 maja 2011
wtorek, 17 maja 2011

JUŻ JEST DZIŚ! JUŻ JEST DZIŚ! :)))

Pogoda, jak na razie, dopisuje alternatywnie, ale nic to - mam nadzieję, że uda się wszystko co zaplanowałam :)

9.40 - ja u szefa, telefon porzucony w pokoju.

9.50 - spotkanie się kończy, wychodzę i widzę Najmilejszą od roku i dziesięciu minut obecną w moim życiu, uśmiechniętą od ucha do ucha. Rzucamy się sobie w ramiona :) Tata mówi, że niedawno do Wnuczki dzwoniła Babcia Jasia, on zaś wydzwaniał do mnie, ale bez powodzenia. Rzeczywiście - 7 nieodebranych połączeń ;) oraz na biurku piękne kwiaty za powicie Dziedziczki. Dziękuję :) No to "pa pa" do później, a ja wracam do obowiązków.

11.00 - przychodzi sms. O 9.30 rano Iwonka i Jarek zostali rodzicami małego Kubusia! Aaaaaa! Można powiedzieć, że skaHanka ma młodszego brata :)  a ja mam powód do bycia podwójnie szczęśliwą :)

 

relacja z ciągu dalszego wkrótce :)



08:48, skahanka2010
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 maja 2011

 

Nie ma co się oszukiwać. Polska to nie jest kraj dla ludzi chcących skorzystać z przysługującego im prawa do czegokolwiek.

Jak każda szanująca się „warszawska” rodzina odwiedziliśmy w niedzielę sklep z jakże korzystnym cenowo szwedzkim wyposażeniem wnętrz.  Po złożeniu w wózku niezbędnych utensyliów skierowaliśmy się do kas. Wybraliśmy „kasę pierwszeństwa”, żywiąc mylne przekonanie, iż dyndająca nogami skaHanka klasyfikuje nas do grupy uprzywilejowanej tj. „matka z dzieckiem”. Przed nami stało z pięć osób, na oko ani inwalidów, ani w ciąży. Za nami natomiast pojawiła się pani w sukience wielkiej urody i z dość sporym brzuszkiem (jak na moje oko ósmy miesiąc). Zachęciła nas abyśmy – skoro to kasa pierwszeństwa, a my mamy małe dziecko , zaś ona będzie je miała wkrótce - przeszli do przodu.  

Nie wiem z czego wynikał ten nagły przypływ animuszu, ale obwieściłam głośno „Przepraszam, to jest kasa pierwszeństwa i chyba chcielibyśmy z niego skorzystać” oraz ruszyłam z baletki. Kochani… Sam Bear Gryls nie znalazł się nigdy w większych opałach.. Jedna pani zaczęła agresywnie fukać i krzyczeć w stronę stoiska z hot dogami „Marciiiin! Marciiiin!” bo "ona też ma dziecko, ale mąż z nim czeka gdzieindziej i ona nie będzie tu stała i stała, skoro ma tylko jedną rzecz do kupienia" plus to dziecko nadmieńmy ponownie.. Inna pani stwierdziła, że tu wszyscy stoją w kolejce, a na uwagę iż jest to kasa określonego pierwszeństwa dodała „A może tu stoją inwalidzi i osoby w ciąży?”, co zakrawało na cud boski, gdyż inni kolejkowicze składali się z mężczyzn, wysportowanych podlotków i tejże (na oko dobrze po pięćdziesiątce) kobiety. Na dodatek był jakiś problem z połączeniem się z terminalem, więc musieliśmy skorzystać z drugiej karty, przez cały czas czując wyraźnie jak ciche słowa i myśli tych dobrych ludzi wyznaczają nam nasze miejsce na ziemi i w życiu pozagrobowym..  Będąc niepoprawną pacyfistką zadałam na koniec retoryczne i doszczętnie pogrążające mnie tej świętej niedzieli pytanie:  „Proszę Państwa, to tylko kilka minut, czy naprawdę warto się tak złościć?”. Na to wszystko – węsząc sensacji -  zmaterializował się pan ochroniarz, ale my po prostu zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.

Nie pamiętam już twarzy tych ludzi, pamiętam za to całe mnóstwo złej energii, jaka popłynęła w naszą stronę. Nie wyobrażam sobie, abym mogła zachować się podobnie w stosunku do obcej osoby, chcącej po prostu skorzystać z przysługującego jej prawa do pierwszeństwa w sklepowej kolejce.. Nie tylko z dzieckiem, nie tylko w ciąży.. No, ale dziwnym to się trzeba urodzić..

21:19, skahanka2010
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 maja 2011

jakieś tam dmuchawce...

 jakieś tam latawce...

.. i wiatr ...

a finał jest taki, że ze zmęczeniem, człowieku, nie wygrasz...

13:34, skahanka2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 maja 2011

Spojrzeliśmy z ABSem na ten jakże celny wyraz twarzy i przyszedł nam do głowy tylko jeden cytat

"YOU TALKIN' TO ME?" 

22:13, skahanka2010
Link Dodaj komentarz »

... ekspozycji skaHanny na słońcu/e uważam za rozpoczęty :)

 


21:46, skahanka2010
Link Komentarze (1) »
środa, 11 maja 2011

Jak wynika z poniższych zdjęć w kwestii obyczajów przy stole mamy raczej do czynienia z Onufrym Zagłobą niż Heleną Kurcewiczówną ;)

Dzięki za sugestię, Klarciu :)

Oraz pojawiło się nowe "słowo", mianowicie "ka ka", wypowiadane z paluszkiem wskazującym kubek z ulubionym ciepłym napojem tej oto mnie :) Tak jej zazwyczaj powtarzam "To jest kawka mamusi" no i proszę :) Mała rzecz, a cieszy :)

21:28, skahanka2010
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2